środa, 25 marca 2020

Online teaching, czyli praca zdalna

Hello! Ależ się porobiło... Dzisiaj kilka słów o tym jak pracować zdalnie będąc nauczycielem w przedszkolu, jak zaplanować dzień i co Wam i pracodawcy wolno, a czego nie. Poniżej przedstawiam kilka najczęściej zadawanych pytań na forach i moje wyjaśnienia - perspektywa mamy, anglistki i dyrektorki przedszkola.


Moje stanowisko pracy zdalnej :)


Czy muszę prowadzić zajęcia online? Jak?
Tak, ale różnie je można rozumieć. Nie trzeba łączyć się codziennie z dziećmi na lekcji online, szczególnie, że niektórzy rodzice dzieci w wieku przedszkolnym nie życzą sobie, aby ich dzieci używały ekranów/monitorów. Niektórzy nie mają możliwości, aby udostępnić dziecku urządzenie. 
W naszym przedszkolu nauczycielki stworzyły padlety, na których dodają zadania na dany dzień do wykonania (WAŻNE --> nie za dużo, rodzice już i tak są przemęczeni ;) ). Wklejają na konkretny dzień kartę pracy, link do piosenki i nagrywają krótkie filmy z instrukcjami do zadania (np. 'repeat after me' lub instrukcja do kolorowania).
Wg mnie ta opcja jest lepsza, niż ustawianie codziennych zajęć online, bo nie każdy akurat w danym momencie będzie miał szansę uczestniczyć w lekcji.

Mój padlet z podziałem na tematy. Wychowawczynie grupy robią podział na dni.
Niektóre Panie z mojego przedszkola zdecydowały się przeprowadzić zajęcia live, ale nie codziennie, a w wyznaczonych terminach. To jest fajna opcja, bo można sobie zaplanować te dni. Dzisiaj anglistka 5-latków prowadziła pierwsze zajęcia w ZOOMie. 
Poziom ekscytacji dzieci? 11/10; radość z zobaczenia nauczycielki? 11/10; uczestniczenie w zajęciach 10/10; euforia zaburzająca zajęcia? 7/10 (zawsze znajdzie się dziecko, które będzie wariowało :), ale to pierwsze zajęcia - pewnie z kolejnymi będzie spokojniej). 
Gościnnie wzięliśmy udział w zajęciu dla 5-latków na ZOOMie.

Co zadawać dzieciom?

Przede wszystkim polecajcie piosenki, słuchowiska i inne materiały dostępne online. Nie każdy jednak ma możliwość drukowania kart pracy, nie każdy też zna angielski na tyle, aby przeprowadzić z dziećmi zajęcia. 
Postaraj się nagrać instrukcje do zadań. Staraj się też wybierać takie treści, aby nie trzeba było codziennie drukować. (Wiele wydawnictw udostępniło swoje podręczniki w wersji online - super sprawa!) Zadaj dzieciom prace, które mogą uzupełniać systematycznie - np. kalendarz pogody.




W naszym przedszkolu największym powodzeniem cieszą się propozycje zabaw ruchowych, eksperymenty i aktywności, jakie można wykonać w domu. Nauczycielki nagrywają filmy z zadaniem do wykonania (np. tor przeszkód) oraz zamieszczają propozycje aktywności dla dzieci (np. pomóż rodzicowi powiesić pranie; posiej rzeżuchę, upieczcie razem ciasteczka, itd.). Wierzę, że to właśnie takie zadanie będą w tym czasie najbardziej wartościowe dla dzieci. Uczą, a także bardzo zbliżają <3



Jak się zmotywować do pracy zdalnej?

Ustal odpowiedni rytm dnia. Wstawaj o tej samej porze, wyznacz sobie zadania i godziny pracy. Większość z nas jest przyzwyczajona do pracy przy komputerze wieczorami i wówczas serwery wielu stron są przeciążone. Postaraj się zrobić wszystko w godzinach porannych, a drugą część dnia poświęć na swoje pasje.
Poproś swoich uczniów o wysyłanie zdjęć z efektami ich pracy. Nic tak nie motywuje, jak widok dzieci, które wykonały polecenie i są dumne ze swojej pracy.

Jestem mamą i mam dziecko do 8 lat - czy mogę brać zasiłek opiekuńczy?

Tak, wtedy nie pracujesz zdalnie. Jeśli masz jednak kogoś, kto zajmie się dzieckiem w czasie Twojej zdalnej pracy, to nie musisz tego robić.

Dyrektor nakazał prowadzenie codziennych zajęć online z dziećmi - czy mogę odmówić?

Nauczyciel pracując zdalnie pozostaje do dyspozycji dyrektora. Powinien wykonywać polecone obowiązki. Jeśli jednak podobnie jak ja jesteś zdania, że codzienne zajęcia online dla dzieci w wieku przedszkolnym to za dużo, to porozmawiaj z pracodawcą, może znajdziecie na to rozwiązanie, które usatysfakcjonuje obie strony? Dobrym wyjściem jest nagrywanie filmów i spotkania live z dziećmi raz, czy dwa razy w tygodniu. Jestem zwolenniczką szeroko pojętej komunikacji ;)

Jestem rodzicem - czy muszę płacić czesne za przedszkole?

Tak, jeśli przedszkole prowadzi nauczanie online. Jeśli przedszkole nie oferuje dzieciom niczego w czasie, kiedy placówki zostały odgórnie zamknięte, to nie ma podstaw do pobierania czesnego. 

Dyrektor nakazał mi wziąć urlop na czas zamknięcia placówki - czy ma prawo?

Jedynie, jeśli jest to urlop zaległy z lat poprzednich. 




 
Jeśli macie inne fajne pomysły na prowadzenie zajęć online dla przedszkolaków, to proszę dajcie znać w komentarzach. Postaram się również odpowiedzieć na Wasze pytania, jeśli takie się pojawią <3 Trzymajcie się zdrowo!


niedziela, 22 marca 2020

Angielski w żłobku. Seriously?



Przedstawiam wpis, który ukazuje się w ramach projektu MALUCH NA JĘZYKACH. Projekt ten powstał z inicjatywy twórczyni strony Angielskie Bajanie, i ma na celu promowanie nauki  języków obcych od najmłodszych lat. Obecnie prowadzony jest przez Angielskie Bajanie oraz EnglishLand ze współudziałem ekspertów (nauczycieli, lingwistów, pedagogów) pracujących z dziećmi nawet od urodzenia! Wpis ten będzie aktywny TYLKO przez miesiąc, ale dostęp do niego oraz innych wpisów z tej akcji  będzie możliwy poprzez zakup e-booka.
Angielski w żłobku to temat nieco kontrowersyjny wśród osób starszych i bardzo naturalna rzecz dla młodszych rodziców. Nauka języka od najmłodszych lat staje się standardem, a rodzice poszukujący prywatnych żłobków dla swoich pociech uznają ją za podstawową ofertę, a nie coś nadzwyczajnego.

Czy dzieci mnie zrozumieją?
Ukończyłam filologię angielską o spec. nauczanie języka angielskiego, a pierwszy rok metodyki skupiał się na tematach ‘very young learners’. Pamiętam jak dziś, że metodyki uczyły dwie panie, które miały odmienne podejście do nauczania najmłodszych. Jedna z pań twierdziła, że do dzieci, nawet tych najmłodszych należy mówić wyłącznie w języku angielskim, a druga, że u tak małych dzieci najlepiej mieszać język obcy z językiem ojczystym. Które podejście jest lepsze? Czuję wewnętrznie, że używanie wyłącznie języka obcego, ale z drugiej strony wiele zależy od liczebności grupy i możliwości Maluszków. 

Moje początki
Kiedy uczyłam 2-latki zawsze mówiłam do nich w języku angielskim (zajęcia trwały 20min, grupy do 15 osób). W czasie tego roku pojęłam jak trudne jest to zadanie i z jakimi kłopotami można się spotkać. Pierwsze zajęcia, to typowa adaptacja – dużo płaczu. Najlepiej wówczas jest przygotować dużo piosenek oraz pudełko z efektem WOW, z którego wyciągać będziemy ciekawe przedmioty, a także uzbroić się w cierpliwość. Jedna z dziewczynek przyzwyczajała się do mnie ok. 3-mcy zanim weszła do koła i zaczęła uczestniczyć w zajęciach. W grudniu chciałam przekazać dzieciom, że musimy przygotować piosenkę na występ rodziców – wychowawczyni dzieci akurat wyszła wieszać prace plastyczne więc ‘zaczarowałam się’ magiczną różdżką, aby wyjaśnić wszystko po polsku, na co wspomniana wcześniej dziewczynka zalała się łzami. Nie była sobie w stanie poradzić z tym, że zaczęłam mówić inaczej, niż zwykle. Pokazuje to, jak ważna dla dzieci jest rutyna i powtarzalność. 
Pudełko z efektem WOW wydaje się zawsze dobrym pomysłem do wykorzystania na zajęciach, ale okazało się, że czerwony kot Cookie wyskakujący z torby może doprowadzić do łez niektóre maluszki – od tamtej pory moje zwierzaki z pudełka wyskakują w żłobku mniej energicznie ;)
Nikt na studiach nie mówił, że może być tak, że dzieci przepłaczą kilka tygodni, zanim zaczną aktywnie uczestniczyć w zajęciach. Nikt też nie mówił, że bywają dni, kiedy przychodzisz do żłobka, a tam jest w grupie dwójka dzieci, bo wszystkie się rozchorowały. 

Co się sprawdza na zajęciach w grupach żłobkowych
Obecnie pracuję w dwujęzycznym przedszkolu i żłobku jestem pod wrażeniem tego, jak nauczycielki, które uczą języka angielskiego maluszki potrafią skupić uwagę dzieci. W moim przedszkolu są dwie grupy wiekowe jeśli chodzi o żłobek – dzieci w wieku 1-2 i dzieci w wieku 2-3. To, o czym piszę bazuje na doświadczeniu własnym i koleżanek z pracy. Nieodłącznym elementem każdych zajęć w żłobku jest spora dawka muzyki. Z pomocą przychodzą płyty dołączone do podręczników przedszkolnych oraz utwory dostępne online. Od lat korzystamy z Super Simple Songs i Kiboomers z wielu prostych przyczyn. Po pierwsze same lubimy piosenki, których uczymy dzieci; po drugie, dzieci bardzo szybko uczą się gestykulacji i słów śpiewając utwory pochodzące z tych kanałów. Ważne jest też to, że piosenki są łatwo dostępne i dzięki temu rodzice mogą w domu utrwalać to, czego dzieci nauczyły się w żłobku. 
Dzieci w wieku żłobkowym często chętniej będą śpiewać piosenki po angielsku, niż po polsku. Wynika to z tego, że łatwiej jest im wypowiedzieć angielskie słowa. W moim przedszkolu dzieci w każdej grupie na kolor różowy mówią ‘pinkowy’, a maluszki w grupach żłobkowych chętniej powiedzą ‘a bus’, niż ‘autobus’. Dzieci na tym etapie będą mieszać oba języki wybierając ten, który jest dla nich w danym momencie prostszy. Są w stanie wykonać proste zadania, które byłyby w stanie wykonać także w języku polskim. Wskazują, a nawet nazywają obrazki znajdujące się na kartach obrazkowych, słuchają krótkich opowiadań w języku angielskim, segregują i dopasowują przedmioty. Dzieci bardzo się starają, a obserwujący takie zajęcia z boku są zazwyczaj pod wrażeniem tego, jak wiele nasze maluszki rozumieją. Nie jest to jeszcze świadoma nauka, a raczej oswajanie się z językiem angielskim, które rodzice często nazywają ‘osłuchiwaniem się’, ale myślę, że chodzi nam o to samo. 
Najmłodsi uczniowie potrafią wykonać proste prace plastyczne, a najlepiej bawią się przy zadaniach sensorycznych. Warto podpatrywać opiekunki, w jakie zabawy bawią się z dziećmi i przełożyć niektóre z nich na język angielski (np. poszukiwanie kształtów w misce z suchym makaronem czy ryżem). 

Czy warto?
Zdecydowanie. Jest to ciekawe doświadczenie zarówno dla dzieci, jak i dla samego nauczyciela. Dzieci poznają nowe dźwięki, uczą się pracy w grupie i naśladowania nauczyciela. Najważniejsze jednak, że świetnie się przy tym bawią, a nauka języka kojarzyć im się będzie z ciekawie spędzonym czasem, co może być pomocne na dalszych etapach edukacji. 

Koniecznie zajrzyjcie na blogi Koleżanek, które również biorą udział w akcji! <3

piątek, 16 sierpnia 2019

Bored? Games! - czyli gry od wyd. Preston

Za czym najbardziej tęsknię, jeśli chodzi o nauczanie starszych dzieci? Za możliwością używania gier na zajęciach w takim stopniu, jak robiłam to wtedy! Serio :) Jeśli prześledzicie mojego bloga i dojdziecie do czasów, kiedy uczyłam w SP i gimnazjum, to zobaczycie, że na moich zajęciach bardzo często pojawiały się gry. Gry typowo do nauki języka angielskiego, również takie, które sama tworzyłam, a także zwyczajne gry, których instrukcje zmieniałam na takie, aby nadawały się do nauki języka obcego.

Jako studentka najchętniej korzystałam z Mary Glasgow Magazine, gdzie znajdowałam gry i timesavers w formie gier. Do tej pory mam swoje ulubione. 
Na polskim rynku znalazła się pozycja od wyd. Preston, gdzie znajdziecie całkiem pokaźny zbiór gier dla poziomu A1-B1 (niekoniecznie tylko dla dzieci, śmiało można używać z dorosłymi). Mowa oczywiście o Bored? Games! 



Duży plus za sztywne kartki, szycie książki (co umożliwia jej rozłożenie bez wyrywania kartek) oraz za puste wzory, które można dowolnie uzupełniać. Jeśli kompletujecie właśnie swoją biblioteczkę na rok szkolny 2019/20, to myślę, że ta pozycja jest zdecydowanie warta uwagi. Polecam szczególnie na korepetycje i zajęcia w mniejszych grupach. Przygotujcie się jednak na to, że żeby zapoznać się ze wszystkimi grami będziecie potrzebować trochę czasu. Warto to zrobić, bo dzięki temu będziecie mogli korzystać z książki cały rok, a gry dowolnie modyfikować w zależności od potrzeb. 






 

niedziela, 9 czerwca 2019

Designed thinking, czyli pozwól swoim uczniom na kreatywność

Czy w swojej pracy macie czas na to, aby realizować z uczniami zajęcia metodą designed thinking?


Dla osób, które nie do końca wiedzą na czym polega DT powiem tylko, że jak to często z metodami bywa, nie ma jednej prawidłowej definicji. Najogólniej można powiedzieć, że jest to planowanie, testowanie i wdrażanie innowacji. Jednym z bardziej  trafnych opisów wg mnie jest ten pochodzący z Hardward Business Review, czyli naturalna zdolność do przychodzenia z nowymi pomysłami przy jednoczesnej ciekawości do ich testowania. Przy okazji, z artykułu dowiadujemy się też, że kreatywność nie jest jedynie talentem, ale że trzeba nad nią stale pracować.
O ile w warunkach szkolnych możemy sobie pozwolić na creative writing, tak na projekt designed thinking może nam zabraknąć czasu czy narzędzi. Ale czy na pewno? Jeśli tylko to nas ogranicza, to nie ogranicza nas nic :) Poniżej znajduje się film, który pokazuje jak fajne zajęcia o ultimate animals przeprowadzili nauczyciele współpracujący z Davidem Lee. Planuję zaadaptować ten temat na potrzeby mojej grupy już w te wakacje. Na tym krótkim filmie pokazane jest jak pracowali uczniowie, jakie mieli zadanie i z jakich etapów powinien się składać projekt DT. 


 
Wierzę, że moi uczniowie będą bardzo zmotywowani pracując tą metodą, a to przyczyni się do większego zaangażowania w te super-kreatywne zajęcia. Z pewnością podzielę się z Wami efektami mojej pracy, kiedy sama przeprowadzę podobny projekt z moimi uczniami. Zanim jednak to zrobię, to już nie mogę się doczekać warsztatów, na które idę już w ten piątek. Mowa o Designed Thinking Challenge prowadzonym przez Early Stage. Więcej informacji znajdziecie na FB --> klik. Koniecznie dajcie znać, jeśli również zapisaliście się na to wydarzenie :) 

niedziela, 3 marca 2019

Coding, czyli kodowanie na angielskim

Już rok temu polecałam Wam wplatanie kodowania do Waszych zajęć (tutaj -> KLIK). Szczególnie polecam tym z Was, którzy pracują w prywatnych placówkach, gdzie nie trzeba gonić z materiałem, bo zazwyczaj macie zajęcia codziennie. 




Nasze przedszkolaki kodują od września i bardzo fajnie im to wychodzi. Zajęcia są w języku polskim, a prowadzą je panie, które były szkolone przez samą Anię Świc, autorkę bloga Kodowanie na dywanie. Póki co kodują na macie, ale ja już nie mogę się doczekać zajęć z Ozobotami. Zanim jednak dzieci poznają działanie robotów i będę mogła stworzyć dla nich karty pracy na zajęcia języka angielskiego, to bawiliśmy się w kodowanie robo-myszki :) 

Niech Was nie zwiedzie mój załamany ton z początku filmiku. Dwa pierwsze podejścia myszka zaszalała i jechała w odwrotnym kierunku, niż zakodowaliśmy, ale ostatecznie znalazłam usterkę. Radość z zajęć tego typu: 100%! (Zarówno dla dzieci, jak i dla mnie). Oto 5-latki i Jack the Mouse:

  
Ciekawa jestem, czy Wy również używacie robotów dla urozmaicenia swoich zajęć. Nie chodzi mi o samo kodowanie, ale o jakieś ciekawe rozwiązania, które mnie zainspirują :)

poniedziałek, 12 listopada 2018

The Day the Crayons Quit, czyli Dzień Kredki

Hello! Zanim ogarnie Was szaleństwo świątecznych lekcji, czy chociażby zajęcia dot. Święta Dziękczynienia (KLIK), to zapraszam Was do zorganizowania Dnia Kredki, które w polskim kalendarzu przypada 22 listopada. 
 
 
Bardzo dobrze tego dnia sprawdzi się książka The Day the Crayons Quit. Nie martwcie się, jeśli nie macie jej w wersji papierowej, bo dostępna jest fajna wersja online:
 
 
Na Pinterest znajdziecie całą masę przykładowych kart pracy do tej książki, szczególnie dużo na writing dla grup starszych. Samo czytanie książki i wymyślanie kolejnych powodów, dla których dana kredka odeszła z pudełka może być całkiem fajnym zadaniem. Poniżej jednak przedstawiam Wam kilka moich pomysłów na urozmaicenie zajęć tego dnia, które podzieliłam na dzieci młodsze i starsze.

Dla młodszych:

- Wrzucamy kredki do woreczka, a dziecko losuje. Wygrywa osoba, która wylosuje kolor biały (lub inny wybrany). Po wyciągnięciu kredki przez dziecko pytamy jaki to kolor. 

- Dzieci siadają w kole, za plecami każdego ucznia kładziemy jedną kredkę. Prosimy jedno dziecko na środek, a jego zadaniem jest odnalezienie kredki czerwonego (lub innego) koloru. Uczeń pyta inne dzieci "Have you got a red crayon?" a pytane dziecko odpowiada. 

- Zawijamy kredki różnych kolorów w srebrną folię aluminiową. Wspólnie z dziećmi 'stawiamy' na to, jaki kolor ma wskazana przez nauczyciela kredka. 

Dla dzieci starszych:

- Przyklejamy ma plecach dzieci obrazek kredki danego koloru z nazwą rzeczownika. Np. czerwona kredka, a na niej napis 'apple'. Dzieci chodzą po klasie, a poprzez zadawanie pytań typu yes/no starają się odgadnąć jaką są kredką i co narysowali. UWAGA - zabawa staje się ciekawsza, jeśli rzeczownik wcale nie będzie związany z danym kolorem, np. na niebieskiej kredce napiszemy 'banana' :)


 - Prosimy dzieci, aby wybrały po jednej kredce. Nauczyciel losuje kolor kredki, a następnie wywołuje kategorię, np. owoc/ warzywo/ zabawka/ zwierzę, itp. Dzieci rysują rzecz odpowiadającą kategorii kredką, która została wskazana. Porównujemy obrazki. Możemy przyznawać punkty, jeśli dany obrazek nie powtórzył się. 

Jeśli skorzystacie z pomysłu włączenia Dnia Kredki do Waszych regularnych zajęć, to zachęcam do zainspirowania innych nauczycieli w komentarzach :) 

Będzie mi miło, jeśli polubisz bloga na FB <3
 

środa, 10 października 2018

Happy Teacher's Day, czyli konkurs dla Czytelników

Wielkimi krokami zbliża się nasze święto. Z tej okazji mam dla Was konkurs, który odbędzie się 12/10/2018 na profilu bloga na Facebook'u. 

Nagroda została ufundowana przez wyd. Macmillan, a jest nią zestaw Bugs Team Starter, który opisywałam niedawno na blogu. W skład zestawu wchodzą: książką nauczyciela, karty pracy, flashcards, płyty CD, maskotka, smycze i naklejki.



Co zrobić, aby wygrać ten super zestaw?

12.10.2018 pojawi się post z pytaniem konkursowym dla osób lubiących profil mojego bloga na Facebook'u. Aby zawalczyć o nagrodę, należy odpowiedzieć na pytanie w komentarzu pod wspomnianym postem. Powodzenia! <3

wtorek, 2 października 2018

eduNation Uczę Maluchy, czyli wrażenia po konferencji

W sobotę miałam okazję wziąć udział w konferencji "Uczę Maluchy" organizowanej przez zespół eduNation


Formuła tej konferencji to spotkania z prowadzącymi podzielone na 3 sesje zaczynające się o danej porze. W danej godzinie należy wybrać sobie interesujący nas temat. Było ciężko w niektórych momentach zdecydować, którą konkretnie sesję chcę zobaczyć, ale wszystkie spotkania będą dostępne online dla uczestników, uff!
W większości udało mi się trafić na fajne spotkania, chociaż zmęczenie dawało się we znaki, co widać było też po spadku energii u uczestników. Niemniej jednak, prowadzący starali się jak mogli, żeby zarazić pozytywnym nastawieniem swoich słuchaczy.


Co zasługuje na pochwałę to punktualność. Bardzo podobało mi się, że segmenty zaczynają się i kończą o porze, która była podana na rozpisce. Interesowały mnie też w większości treści przekazywane w czasie spotkań, które wybierałam. Idąc na spotkanie organizowane przez dane wydawnictwo czy szkołę językową zawsze obawiam się, że głównie będzie to reklamowanie produktów tegoż wydawnictwa, a tutaj miłe zaskoczenie, bo przedstawiciele nie skupiali się wyłącznie na swoich produktach. Fajnie! 
Konferencję polecam. Poza wieloma tematami i dostępnością treści online, każdy uczestnik otrzymał pakiet konferencyjny, a w czasie przerw serwowany był poczęstunek.
Poniżej mini fotorelacja :)








poniedziałek, 24 września 2018

Colin, Lucy, Bella, czyli robaczkowe-językowe projekty plastyczne

Pracując w placówce dwujęzycznej możecie sobie pozwolić na więcej dodatkowych aktywności, niż mając do dyspozycji ustawową liczbę zajęć. Dlatego chętnie korzystam z możliwości wykorzystywania niektórych lekcji na zrobienie prac plastycznych z dziećmi. Nie zapominam o tym, żeby niosły ze sobą cel językowy. 
Moi uczniowie z zerówki pracują na podręcznikach Bugs Team Starter wyd. Macmillan, w których głównymi bohaterami są sympatyczne robaczki. Często wykorzystuję bohaterów naszych książek do urozmaicenia zajęć, a w tym przypadku nie ma najmniejszego problemu, żeby znaleźć karty pracy czy przykładowe projekty plastyczne z pszczółką, biedronką, czy gąsienicą. Sam podręcznik również oferuje sporo zadań ćwiczących motorykę małą.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła też swoich materiałów ;)


Proszę dzieci o dodanie podanej liczby kropek. Wystarczą kredki, ale o ile fajniej, jeśli możemy przykleić kuleczki z plasteliny, czy wystroić biedronki w imprezowe kropki :)



Zalaminowane elementy fajnie ozdabiać mazakiem suchościeralnym. Poleceniem może być dodanie odpowiedniej liczby pasków czy kropek, ale tutaj ogranicza Was jedynie wyobraźnia, bo dlaczego by nie poprosić dzieci o zrobienie z biedronki rycerza? :) Najfajniejsze jest to, że takie materiały są wielokrotnego użytku!


O gąsienicach znajdziecie chyba najwięcej materiałów online, głownie za sprawą bestsellerowej The Very Hungry Caterpillar :) Chyba najłatwiejszym, a jednocześnie fajnym pod względem sensorycznym i samego efektu końcowego jest zadanie, w którym prosicie dzieci o przyklejenie kolorowych pomponików w odpowiedniej kolejności. 


Chętnie dowiem się, czy w ogóle macie czas i ochotę na robienie takich dodatkowych prac z dziećmi.
Zapraszam Was do śledzenia FP bloga na FB, bo już niedługo pojawi się konkurs z fajnymi nagrodami <3